Mama ma dość!

mama
.

Dziecko wywraca Twój świat do góry nogami. Wiedziałaś to. Każdy Ci to powtarzał i czytałaś na każdej niemal stroni internetowej i w każdym poradniku. Byłaś gotowa. Wszystko sobie zaplanowałaś, ułożyłaś w głowie. Na początku każdy pomagał, maleństwo sporo spało, po prostu idylla. Więc dlaczego w pewnym momencie masz ochotę uciec gdzieś daleko nad morze lub w góry? Zgubić gdzieś telefon i dokumenty. Podać się za Annę Kowalską lub Joannę Iksińską i żyć samotnie tak żeby Cię nikt nie znalazł i nikt nic od Ciebie nie chciał. Do tego wszystkiego dochodzą ogromne wyrzuty sumienia, bo w końcu MAMA IDEALNA musi się uśmiechać. Musi być szczęśliwa, że każdą swoją wolną chwilę poświęca rodzinie. Toż to jej obowiązek. I jeszcze te szczęśliwe (i szczupłe! Nie zapominajmy, że one ZAWSZE są szczupłe!) mamusie bombardujące nas uśmiechami z reklam telewizyjnych. No chyba coś jest nie tak…

Nie jest! Jesteś normalna! Tak jak i ja i jak miliony innych matek. Czasami mamy dość i mamy do tego prawo. Głupio nam się przyznać, nawet samej przed sobą, jednak nie warto przez to zapominać o sobie. Mam dla Ciebie propozycję. Wybierz się na wagary! Na pewno znajdzie się ktoś, kto przez te chociaż 3 godziny zajmie się Twoim dzieckiem (niekoniecznie niemowlakiem, wiem po sobie, że „mamusiowe” wypalenie może nadejść i później). Może mąż, dziadkowe, koleżanka, sąsiadka. A może warto pogadać z jakąś inną mamą i wzajemnie podrzucać sobie od czasu do czasu maluchy? Jeżeli to realne warto wziąć w tym celu nawet jeden dzień urlopu w pracy, nic nie mówiąc nikomu. Dziecko rano odprowadzić, jak co dzień do żłobka/przedszkola/szkoły, mąż do pracy a Ty?

Właśnie to najprzyjemniejsza część! Zrób to, co sprawia Ci prawdziwą radość. Idź na zakupy, do kosmetyczki, poczytaj książkę, idź do kina, pobiegaj… Możliwości jest mnóstwo! Jest tylko jedno ograniczenie. Nie możesz podczas takich wagarów zajmować się sprzątaniem, zakupami spożywczymi  i innymi obowiązkami, to musi być dzień dla Ciebie.  Po wszystkim zobaczysz swoje życie w jaśniejszych barwach. Będziesz miała więcej cierpliwości a cała Twoja rodzina odczuje pozytywny wpływ wypoczętej mamy.

Karolina Rosołowicz

1 komentarz


  1. Oj tak, jak urodziłam Olę to też myślałam, że nic już nigdy nie wróci do normy. Ale nie pozwoliłam się zamknąć w domu i tylko zajmować się małą. Podzieliliśmy się z mężem obowiązkami i mogłam wrócić do pracy do ukochanego Tivronu. Pogadałam z szefem i mogę teraz pracować na 1/2 etatu. Mój mąż wziął teraz tacierzyńskie. Da się nie zwariować!
    Pozdrawiam autorkę 🙂

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

92 − 83 =